Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
No już. Padać na kolana!

Otwórz i zobacz co inni nabazgrali xD ♥ 4937 ♥ Jeśli Cię oczarowałam to dodaj
AutorkiBohaterowie
2013 VII 2012 V 2011 XI IX

Organzacyjnie#2

Blog przeniesiony tutaj zapraszaaaamy! :D


Głosuj (0)

Suzan 01:57:48 26/07/2013 [komentarzy 0] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!

Organzacyjnie

Zajebać, zakopać żywcem, zalać grób wapnem i postawić pomnik Lenina x_x*
Zawiecha do odwołania.

Autorki.


Głosuj (0)

Suzan 17:26:31 14/05/2012 [komentarzy 1] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!

Kochany Pamiętniczku!

Elżbietka triumfuje, Ulryk leży i kwiczy (ja zresztą też TT_TT) a Ulryka wkurwiona jak nigdy i jak tak dalej pójdzie zrobi to co mi tak zaciekle obiecywała >_<. Co? Już opisuję po kolei pamiętniczku.
Szykowała się jakaś impreza z cyklu „wino leje się niby pogańska krew na Żmudzi” chociaż ostatnio to coś cinko naszym to „przelewanie krwi” idzie bo wpadli im na dzielnię no i miast krwi to się kurde importowana żubrówka i samogony leją =_= i nikt jeszcze nie wytrzeźwiał bo jakby kurde wytrzeźwieli to może jakoś ta cała „chrystianizacja” by w końcu ruszyła.
Szłam w moim worku po ziemniakach zastanawiając się ile jeszcze przytyję (ani nawet nie wspomnę x.x) i jak ja po tej cholernej ciąży wrócę do dawnej świetności (wgl. To farbnęłam się na rudo *w* no mówię ci pamiętniczku wymiatam! Laura to się przy mnie chowa!). Nagle słyszę szczęk upuszczonego miecza dochodzącego zza zakrętu, no to zakradam się i co widzę? Zgadłeś pamiętniczku! Halszkę widzę! Stała nad Ulrykiem, przydeptując mu… Ekhem… i trzymając swój (bo jego leżał jakieś dwa metry dalej) miecz na wysokości jego twarzy i uśmiechając się z przesiąkniętym wredotą triumfem.
- Jeszcze raz mnie dotkniesz to ci tak przyjebię że będziesz śpiewał falsetem skarbie… - wysyczała, odgarniając grzywkę z twarzy.
Ulryk uśmiechnął się przekornie, wpatrując się w jej odkrytą nogę. Już miał pogładzić ją po łydce gdy nagle przydusiła go mocniej do ziemi i przyłożyła broń do jego szyi.
- Ostrzegam! – zawarczała „uprzejmie” po czym zeszła z niego i odeszła dumnym krokiem.
- Nieźle cię znokautowała… - odezwałam się cicho, wychodząc z mojej kryjówki.
- Co ci do tego? – burknął wstając, masując się po karku i otrzepując szatę z kurzu.
- Nic… - mruknęłam wzruszając niedbale ramionami i idąc jakoś tak od niechcenia na dół, do refektarza. Wszystko było przygotowane jak na złość =.=" no to wróciłam do siebie i zaczęłam robić się na bóstwo (kurwa T.T ja chcę schudnąć!) tylko że o obcisłych goth kieckach to ja mogłam sobie tylko poważyć bo wyglądałam jak siódme dziecko stróża >.<", została mi tylko ta paskudna, luźna, zgniłozielona sukienka, której i tak nie ubrałam. Mamrocząc przekleństwa pod nosem zeszłam do refektarza bo już mnie dobiegała znajoma muzyka Malborskiej kapeli. Właśnie szłam do sieni gdy usłyszałam stukot kopyt na dziedzińcu. Trojką, zaprzężoną w trzy białe konie (jak usłyszałam od szambelana orłowskie kłusaki) wjechali Ivan i Ulryka. Jak ją zobaczyłam w tej zajebistej ciążowej kiecce to od razu poczułam się nikim  T.T", ale wolałam jej raczej unikać bo kurde wątpliwą sprawą było to czy pani Bragińska-von Jungingen wiedziała o naszej wpadce  >.<", a nuż nie i kuwa jak się dowie to będę miała taką jatkę, że to będzie dosłownie nieporozumienie i lepiej jeśli spakuję manatki i wyniosę się z powrotem do ciotuchny, która na dobrą sprawę myśli że nie żyję.
Było źle.... Źle?! Było kurewsko niedobrze, zwłaszcza, że Ulrysia nie łapała już za miecz, a za kuszę. Poza tym ona miała za sobą całą rodzinkę + Halszkę, a ja nikogo poza równie przerażonym Ulrykiem.
- Rodzony wuj!- Wrzeszczała, ładując kuszę, której cięciwa pękła od zbyt energicznego potrząsania. Siostrzenica zaklęła, popisując się wysokim poziomem rosyjskiego, a ja zdołałam zwiać za najbliższą kolumnę, modląc się, aby wytrzymała ostrzał. Kto wie, jaki to kamień... A nuż tekturowy i co będzie?- Zabiję! Zabiję! 
- Panienko to nie po bożemu...- Starała się załagodzić wszystko Aldona, za co została jedynie zmurowana spojrzeniem. Doprawdy bardzo szybko uciekła, chowając się za neutralnie do całej sytuacji nastawionym Torisem.
- Papież zaraz da rozgrzeszenie jak się dowie, co on tu wyprawia!- Kusza kliknęła, a Ulryk starał się wycofać z refektarza. Taaak, tylko po drodze Amanda zatrzasnęła mu drzwi, więc teraz wszyscy którzy siedzieli zostali niemymi, bądź ogłuszonymi już świadkami.
- Ulryko von Jungingen... Ja jako brat twojej matki, a także Wielki Mistrz zakonu...
-... Do którego już nie należę...- Dokończyła za niego uśmiechając się tak jak uśmiechają się siostrzyczki, kiedy są naprawdę złe. 
- Do którego nie należy... Co?! Jak to nie należysz?!- Wrzasnął tym razem Ulryk, łapiąc za tacę, która chyba mu miała zastąpić tarczę.
- Ogłuchłeś?- Zapytała słodko, mierząc w niego swoją kuszą. Kuźwa, jak ja bym miała taką sprawność jak ona to bym chyba w końcu poderwała Zawiszę. Przecież ten polski koksu nie spojrzy na żadną, która nie bierze na klatę co najmniej trzech Tatarów. A ja nawet jednego nie wezmę, gwoli ścisłości =.=".
Ulryk chyba nie ogłuchł, bo coś tam jej odpyskował, ale szybko zwiał, jak wystrzeliła pierwszą strzałę. Przeleciała mu centymetr nad jego głową, trafiając za to w starą ikonę. Siostrzenica natychmiast się przeżegnała,  co wykorzystał Ulryk. Rzucił się na nią, wyrywając jej kuszę i rzucając ją wystarczająco daleko, aby nawet siłą parapsychologicznej wściekłości jej nie przyciągnęła, po czym oboje padli na podłogę. Wierz mi pamiętniczku, że nie wiem jakim cudem, ale związał jej ręce swoim pasem rycerskim, po czym wstał otrzepując się.
- Ucz się gówniaro.- Rzucił krótko.
I muszę ci powiedzieć pamiętniczku, że wyglądał wtedy jak taki bad boy. *q*. Taaa, do czasu, aż się odwrócił się napotykając tuż za sobą Iwana. Carewicz posłał mu przecudny uśmiech, po czym przywalił mu tak, że w refektarzu rozległo się głuche łupnięcie. Wylądował na podłodze trzymając się za zakrwawiony nos, a Iwan przeszedł nad nim podnosząc swoją żonę i rozwiązując jej dłonie.
- Nikto... Ja smatri, jesio raz.... Nikto nie budziet bijat maju Ulryka. Wy paniemajecie, szto?- Powiedział lodowatym głosem.- A ta waszu bladziuka*...
-... Nogi jej z dupy powyrywam.- Mruknęła Ulryka, na co Iwan tylko się roześmiał, obejmując ją w pasie i wyprowadzając z refektarza. Co ciekawe on jakoś nie miał problemów z otworzeniem drzwi.

*bladziuka- ros. dziwka. No ja sobie wypraszam! Ciekawe jak będzie taka męska dziwka... Bladziuk? Marna ze mnie poliglotka.

__________________________________________________

Wpis by: Suzan & Ulryka (pisany tak pół na pół :D ja początek, współautorka następną połowę co się zowie jatka) Szczerze powiedziawszy to wpis miał w sobie zawierać jeszcze jedno zdarzenie no ale pomyślałam że lepiej zostawić tak jak jest a owe zdarzenie dać w następnym wpisie.
Postanowiłyśmy z Ulryką że od dzisiaj kończymy z datami bo stają się naprawdę irytujące i uciążliwe (nie jesteśmy matematyczkami XD) wielkie przepraszam za kolejny poślizg no ale nauka, albo raczej dobre oceny jak zając XD! + wena nie słucha (niestety =_=). No i mamy kilka konceptów na następne wpisy tak więc powinno się coś ruszyć.
Nie zabijać nas! XD
Ps: Na podstronie doszedł kolejny opis. Niebawem postaramy się zaktualizować wszystkich.
Suzyśka i Ulryka życzą udanego tygodnia :D


Głosuj (0)

Suzan 19:11:25 7/11/2011 [komentarzy 1] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!

15 IV 1407

Kochany Pamiętniczku!

No i kurde tzw. Zalotów ciąg dalszy… Ja pitole czy to się kiedyś skończy? >.>' no ale kurde prawda jest taka, że mi ‘dzieweczka z Heiligenwaldu’ sprzątnęła partię, która kurwa powinna mi w przyszłości alimenty płacić -.-" ja tylko czekam z utęsknieniem, aż z nią kurde wpadnie… Wtedy to chyba Ulryś kochany ani pacierza nie przeżyje bo go rodzinka: rozniesie po całych Prusach, powiesi na pierwszej lepszej suchej gałęzi, tudzież  wy… a nie! To, to chyba nie… Aż tak okrutni chyba nie będą XD!
Wracając do sedna sprawy ich relacje są jak na razie dość oczywiste: On pożąda, ona odrzuca. On obłapuje, ona nokautuje. On bierze siłą, ona dumnie odchodzi… Proste jak budowa cepa, no ale jakem już gdzieś wcześniej wspomniała, jestem tylko ciekawa komu prędzej się znudzi i kto odpuści… Przykładem najlepszym jest dzisiejsza akcja. Od tamtego primaaprilisowego dnia (nie zapomnę kurde nigdy tego x_x") pierwszy raz zobaczyłam dzisiaj naszą Elżbietkę w damskich ciuchach (nie muszę chyba tłumaczyć że Ulryś-ostry-ogier od razu zaczął się do niej przystawiać za co dostał w prezencie piękny cios w śledzionę [Ja się musze kurde tego wszystkiego od niej nauczyć ._."]). Zgrabna jest nawet… Kurwa T.T co ja się oszukuję, ja z moją figurą się przy niej chowam x_x znowu kurde przytyłam -.-" a ona wchodzi z łatwością w takie kiecki, jeszcze z gorsetem o których ja mogę sobie już tylko pomarzyć x_x i jeszcze specjalnie ubiera takie, które tą jej zajebistą figurę podkreślają. Rozpuściła włosy (długie, ciemnokasztanowate, sięgające jej trochę za biodra) i wyglądała tak, że od razu poczułam się kurde jak jakaś byle służka chodząca w ciuchach, co je na targu w Malborku za 3 grosze pruskie na wagę można kupić T_T. Dzień zaczął się niewinnie (pomijając że pierwszą reakcją Ulryka, na widok swojego „obiektu westchnień” w TAKIM wydaniu było upuszczenie kielicha z winem i wylanie go sobie na szatę). Siedziałam sobie w swojej komnacie i gapiłam się na ludzi chodzących po dziedzińcu, aż tutaj nagle przed oczami mignęła mi fioletowa kiecka Halszki. Po chwili wyszła ze stajni, wyprowadzając swojego karego ogiera już w pełnym rynsztunku jeździeckim, dosiadła go i wyjechała energicznym kłusem z twierdzy. Niech sobie jedzie… - pomyślałam i wróciłam do poprzedniego zajęcia, dopóki nie zobaczyłam jak po chwili do stajni idzie Ulryk, i rusza energicznym galopem śladami Polki. No to się wnerwiłam no bo kuwa jak coś się stanie to będzie na mnie, że nie przypilnowałam (oni kujźwa wszyscy są tacy sami x_x"), bo ja rzekomo jestem tą co szpieguje najwięcej (pomijając, że teraz to wszystkie psy wieszają na Halszce ale kit… przynajmniej mam spokój xD). Wyszłam, poszłam do stajni, wzięłam pierwszego, lepszego konia i pojechałam za nimi. Długo szukać nie musiałam bo ślady zaprowadziły mnie lasem nad jakieś niezbyt dużych rozmiarów jezioro, o wyjątkowo czystej wodzie. Po chwili też mój wzrok zatrzymał się na białej sylwetce Suzan, i dwóch innych karych koni postawionych w różnych odległościach. Zaraz… Dwóch innych? Co kurde tutaj robił rumak Gilberta o.O"?!. Ale zastanowiło mnie bardzo gdzie są ich właściciele. Schowałam się w krzakach, ale po chwili stanęłam na siodle (do dziś nie wiem jak ja to kurde zrobiłam o_O") i wlazłam na najbliższe drzewo. No i co widzę? Ulryka zaczajonego na sąsiednim buku, i wpatrującego się z dziwnym uśmieszkiem w taflę jeziora, po chwili połapałam się o co mu chodzi… No bo o co takiemu zbereźnikowi jak on mogło chodzić jeśli nie o idealną okazję do podglądnięcia ponętnego i nagiego ciałka naszej ‘kochanej’ Polki? Halszka wyszła z wody, a on zagwizdał cicho, przesuwając się w przód i wpatrując się w nią jak w obrazek z tym samym lubieżnym uśmieszkiem. Chciałam zmienić pozycję bo mi nogi zaczęły cierpnąć, ale nagle usłyszałam głośny trzask, przy którym serce skoczyło mi do gardła, ale odetchnęłam gdy usłyszałam głośny plusk z jakim Ulryk wleciał prosto do wody. Pamiętniczku! XD! Gdybym nie była przerażona po przeżytym przed chwilą stresie zleciałabym z tego drzewa ze śmiechu! Polka chyba też się wystraszyła bo aż odskoczyła, o mało co nie spadając z tego pomostu. Po chwili jednak ochłonęła i spojrzała na niego w znaczący sposób, poprawiając ułożenie białej halki na ciele i przyglądając się przy okazji jak on próbuje się wygramolić z tej wody i wejść na pomost. W końcu stanął przed nią cały ociekając wodą.
- Możesz mi wytłumaczyć skąd ty się tu, do cholery jasnej, wziąłeś?! – warknęła mrożąc go lodowatym wzrokiem.
- No co? To już nawet na drzewa wchodzić nie można? – walnął, prawdopodobnie pierwsze lepsze zdanie jakie mu przyszło na myśl.
- Ty draniu! Podglądałeś! – zawołała w końcu uderzając go w twarz.
Chciała dodać coś jeszcze, ale on chwycił ją za rękę i przyciągnął ku sobie.
- Puszczaj!
- Nie mam zamiaru… - uśmiechnął się w dziwny sposób obejmując ją jedną ręką w talii.
Już miał ją pocałować, ale ona w ostatniej chwili się wyrwała spychając go z powrotem z mostu do wody po czym po chwili odjechała energicznym galopem. Ulryk po chwili ze wściekłością wyszedł, przemoczony do nitki z tego jeziora i również odjechał, klnąc pod nosem, ja jeszcze czekałam będąc ciekawa skąd tu się wziął ten kary arabek braciszka Weillschmidta gdy nagle usłyszałam jakże dobrze mi znany śmiech Gilbusia, który zeskoczył z drzewa, starając się opanować nagły przypływ śmiechawki, dosiadł swojego rumaka i nadal wyjąc ze śmiechu ruszył śladem tamtej dwójki. Znając jego to zapewne od razu zda relację Laurze, a jutro to cały zamek będzie wiedział o dzisiejszym zajściu. Ale jestem zajebista! Dowiedziałam się o nim jako pierwsza!

By Suzan


Głosuj (0)

Suzan 22:58:25 18/09/2011 [komentarzy 1] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!

1 IV 1407

Kochany Pamiętniczku!

Ulryk to zbereźnik do kwadratu… Zawsze (prawie =_=") jak zobaczy jakąś ładniejszą kobitkę to dostaje świra. Mało to razy był o to hałas, że zamiast interesować się tzw. Sprawami państwowymi to sobie igraszki w zamtuzie urządzał -.-". Z tym że teraz to mu zamtuza nie potrzeba jak ma pod nosem taką partię jak niejaka Elżbietka z Heiligenwaldu, Polka o długich, kasztanowatych włosach, ciemnych oczach no i wyjątkowo zgrabnej figurce. No i kurwa problem jest w tym, że na szczęście ona do flirtu to raczej nie jest chętna, w przeciwieństwie do niego, który na wszelkie możliwe sposoby próbuje ją zaciągnąć do łóżka, raczej z marnym skutkiem (no bo na ten przykład kończy się to pięknym nokautem w bok, siarczystym policzkiem, prawym sierpowym tudzież w momentach ekstremalnego wkurwienia kilkoma z tych czy innych rzeczy na raz, a finałem jest zwykle wylądowanie na glebie z własnym charczeniem dźwięczącym w uszach). W ogóle to dopiero dzisiaj się połapałam, po prawie kurwa roku, że rodzinka sobie ze mnie zrobiła perfidne jaja jeśli idzie o Felę… Felę? Otóż nie Felę… Już opisuję!
Dzień nie zapowiadał się jakoś specjalnie wyjątkowy. Idę ja sobie przez korytarz, aż tutaj nagle kogo widzę? Nie! Nie zgadłeś pamiętniczku! Halszkę idącą krużgankiem. Nic nowego… Idę dalej, nie spiesząc się. Szczerze powiedziawszy to ciekawa jestem jak by wyglądała w kiecce bo na zamku to ją mogę kurde tylko w stroju półbrata zakonnego zobaczyć, jeszcze w trochę za dużym (myśli, że kurde nikt nie wie że jest kobietą).
Nagle słyszę gdzieś nad uchem pogwizdywanie jakże mi dobrze znanej piosenki „Ona jest pedałem”. Odwracam się i widzę Ulryka w wyjątkowo dobrym humorze. Na widok którejś z nas przerwał i zagwizdał cicho, przeszedł obok mnie (totalna olewka =.=) i zaczął się skradać do niczego nie spodziewającej się Polki i gdy tylko znalazł się w odpowiedniej odległości skoczył jej na plecy.
- Hallo Elisabeth! – zawołał, od razu obejmując ją w pasie. – Cóż to? Nowa szata? Czyżby koniec miesiączki?
„Elisabeth” natychmiast odwróciła się w jego ramionach, starając się go od siebie odepchnąć.
- Zamkniesz się idioto?! – warknęła, gubiąc przy okazji pątlik. – Chcesz żeby ktoś usłyszał?!
- Co usłyszał? – Ulryk uśmiechnął się nonszalancko. – I tak wszyscy wiedzą…
W tym momencie musiał chwycić jej rękę, żeby nie oberwać z liścia. Ona natomiast wyrwała się z objęć i schyliła po nakrycie głowy.
- To czemu jeszcze nie straciłeś urzędu? – odpowiedziała starając się ukryć swoje długie włosy.
- Myślisz że reszta kapituły to co? Rżną się równo z dziewczynami w zamtuzie… - mruknął znowu zachodząc ją od tyłu i zdejmując przed momentem założony pątlik.
Odgarnął z jej ramienia długie włosy i płaszcz, całując w odkryte ramię i masując powolnymi i przepełnionymi namiętnością ruchami jej biust. No i trafił w jej słaby punkt. Westchnęła tylko, przymykając oczy i odchylając lekko głowę do tyłu. Ulryk uśmiechnął się lubieżnie.
- A ty? – zapytała po chwili cicho.
- Ja jestem idealny (taaa a świstak siedzi i zawija -.-') – mruknął, z ramienia przesuwając się wyżej i składając delikatne pocałunki na jej twarzy.
- Akurat uważaj bo ci uwierzę erotomanie… - Nie muszę chyba zaznaczać, że w tym momencie płaszcz Halszki znalazł się na ziemi?
- Nie musisz… Ale jak chcesz mogę ci pokazać jak to jest zaznać prawdziwej rozkoszy… Pomyśl… tylko ty, ja i stojące nam na drodze te łosiowe nogawice – w tym momencie jego ręka powędrowała niżej, do ponętnych pośladek Polki.
No i to był jego błąd, bo naraz ponad korytarz wzbił się odgłos siarczystego policzka.
- W twoich snach zboczeńcu! – zawołała odpychając go od siebie. – zabieraj kurwa te łapy! Biust tak, ale od pośladek wara!
- A co?
- Nie lubię… - burknęła, masując skroń.
Ulryk roześmiał się, w dalszym ciągu trzymając rękę, na tym jakże kuszącym miejscu jej ciała. Przyparł ją do ściany, chwytając za nadgarstki i spojrzał w jej oczy, nie przestając się uśmiechać.
- Chcesz mnie pozbawić niewinności? I myślisz, że tak łatwo ci się oddam?
- Kocie… Ja nie chcę ciebie pozbawiać niewinności… Ja chcę z ciebie zrobić kobietę - odpowiedział niewinnym głosem.
- Toś się przeliczył… - warknęła, po raz już nie wiem który wyrywając się z jego rąk i serwując mu solidny cios z łokcia w bok. Odgarnęła długie włosy i odeszła dumnym krokiem nie zwracając na niego uwagi.
Ja jestem tylko ciekawa kto z tej dwójki pierwszy odpuści…
No nic… Poszłam do swojej komnaty i przebrałam się w moją ostatnią, najlepszą kieckę, którą gdzieś wyszperałam (w resztę już się kurde nie mieszczę T.T), włożyłam szpileczki (na których się idzie zabić, ale czego się nie robi dla wyglądu bóstwa?), make up, troszeczkę tapety i byłam zajebista, pomijając fakt, że zrobiło mi się kurewsko niedobrze (no i powiedz mi pamiętniczku po kiego czorta ja kurwa żarłam na rano ten ser z dżemem?! =.="). Przed kolacją (na którą standardowo zaproszeni byli jacyś goście) poszłam się przewietrzyć, a tu widzę Gilberta zaczajonego pod stajnią dla briefjungów. Naszą „kochaną” Elżbietkę obserwował, co mnie zdziwiło trochę, bo kochać to oni się raczej mówiąc delikatnie nie kochają. Chciałam podejść do niego cicho, ale się kurwa wyjebałam w tych szpilkach i wpadłam prosto na niego. Chyba się wystraszył bo aż odskoczył, z dzikimi oczami, w bok i chwycił za miecz. Gdy się połapał o co kaman zmroził mnie piorunującym wzrokiem.
- Danuśka do kurwy nędzy! – syknął przepełnionym wściekłością głosem.
- Co ty tu właściwie robisz- zapytałam opierając się o ścianę.
- Obserwuję tego szpiegowskiego pomiota, a nie widać? – odwarknął odwracając się w stronę dziedzińca. Jednak Polki już tam nie było…
- Schön kurwa… - wycedził tylko, po czym odszedł wściekły.
Nie powiem, że też mi się ona wydaje podejrzana, ale przemilczę. Siostrzyczki to by ją chyba wzrokiem zabiły jakby mogły o.o".
Wróciłam na kolację i widzę taką scenkę:
Fela siedzi sobie na parapecie, pogryzając paluszkami, a przed nią stoi podirytowana Halszka.
- Po co się jeszcze kamuflujesz skoro i tak generalnie prawie wszyscy wiedzą kim jesteś?
- Powiedziałam kurna zamknij jadaczkę!
W tym momencie Fela zeskoczyła z parapetu i zaczęła jej coś szeptać.
- FELIKS DO CHUJA PANA! – wrzasnęła w końcu Halszka.
Zaraz… kurwa FELIKS?! o.O"
Wokół zapanowała kłopotliwa cisza, a Polka dopiero po chwili zreflektowała się o co chodzi i spojrzała na, nie oszukujmy się, Feliksa niewinnym wzrokiem, by po chwili jednak z miny niewiniątka przejść we wredny uśmieszek triumfu.
- Primaaprilis jest dzisiaj Felciu ^^ – odezwała się w końcu, klepiąc GO po ramieniu i wchodząc do refektarza, skłaniając się przy okazji (kipiało to ironią ale sru ._.) przed zdębiałym Ulrykiem. Długo kurna nie trwało, a wszyscy zaczęli ryczeć ze śmiechu. No i kurwa nie wiem czemu bo on miał kurna taką kobiecą urodę =_="

By Suzan

__________________________________________________
Primaaprilis i nowa bohaterka, niebawem (czyt. w weekend) powinny się pojawić zmienione opisy niektórych postaci + aktualizacja w której znajdzie się również sama bohaterka.
Kilka słów o niejakiej Halszce (Elisabeth) ze Świętego Gaju (von Heiligenwalde): Kim ona tak naprawdę jest dowiecie się w swoim czasie (chociaż wtajemniczeni wiedzą kim jest, jaka jest jej historia i co się z nią stanie). W tym wpisie ukazuje się cały jej charakterek czyli: Twarda, niezależna dziewczyna o ciętym języku i niewyszukanych sposobach spławiania natrętnych zalotników (btw. to kocham w niej najbardziej xD).
Życzymy wam z Ulryką miłego wieczoru i sukcesów w roku szkolnym xD swoją drogą to nam już piętnastka i szestastka w tym roku odbija XD! LO rlz! :D!
Indżoj i takie tak :P


Głosuj (0)

Suzan 20:43:56 14/09/2011 [komentarzy 1] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!

30 III 1407

Kochany Pamiętniczku.
Czasem mam ochotę zamknąć Ulrykę w tej jej przeklętej wieży w szafie (jakiej szafie zapytasz kochany pamiętniczku? Później o tym opowiem) i wyrzucić tą szafę do fosy. Ale wtedy nici z flirtu z Ivanem (przyjechał wczoraj na pogrzeb Konrada. Co ja gadam? na jaki pogrzeb. On się kurde na stypę wprosił, bo wiadomo, że by się bez carskiej wódy nie obeszło.), bo on swoją żoneczkę po prostu ubóstwia. A na fakt, że "Najświętsza Panienka Ulryka" ma rogi diablicy (seryjnie ostatnio jej się nawet włosy tak ułożyły o.o" Co ona je na cukier stawia, czy co?) to jakoś uwagi nie zwraca. Zresztą nieważne. Bez Ulryki nie ma Iwana, więc musze ją na razie znosić, żeby sobie powzdychać chociaż do tej jego zajebistej klaty, którą tak perfidnie z powodu upalnej pogody eksponuje. Niby w marcu jak w garncu, a tu chyba gorącej niż w Jerozolimie.
Pogrzeb wypadł spokojnie, bez żadnych zbędnych ekscesów. No może z wyjątkiem tego, że Felicja ubrała się w... MĘSKI strój. Nie mogłam w to uwierzyć normalnie, jak ją zobaczyłam przy boku Torisa w czarnej szacie. Ona chyba wstydu nie ma, albo poczucia gustu. Ale nie żeby źle wyglądała... Kuźwa kogo ja okłamuję. Każda z panien zakonnych wygląda lepiej niż ja, nawet w męskich ciuszkach. Zwłaszcza, że znów przytyłam T.T co prawda tylko o 46 dekagramów, no ale już się nie mieszczę w moją czarną kieckę co mi ją sprawiła w zeszłym roku Amanda. Teraz to chyba tylko w workach po ziemniakach będę chodzić.
Swoją drogą pogrzeb był cudowny... Hm, no prawie, bo Amanda dostała palpitacji i potrójnego zawału jak wykuwali kafelki. A że Ulryk oszczędza na wojenkę, to wykupił "fachowców za pięć groszy pruskich" i połowa kafelek z krypty poszła do śmieci. Na domiar złego Fela dopaliła że położy tam polskie linoleum z kramu "Biedronki". Oczojebnoróżowe. Do teraz nie wiem czy za ten wisielczy żart jej siostrzyczka czegoś na stypie nie dosypała do kieliszka.
Ale wracając do samego pogrzebu. Pełno kwiatów, łez i zamówionych płaczek. W dodatku burza rodzinna, o szafę*, kafelki i linoleum. Biedny Konrad, przynajmniej o spadek bić się nie będą. Jak przenosili go w trumnie to nawet Ulryka miała łzy w oczach i się tuliła do Iwana. Ale to może przez te korniszony co jadła rano jej się niedobrze zrobiło...

Stypę zapowiedziano zaraz po mszy, ale ja już tam widziałam jak wszystkich korci, żeby wrzasnąć na księdza "Rusz pan się! Wódka tam wietrzeje, a ty wina nie umiesz przemienić?!!". W końcu dostaliśmy błogosławieństwo, wszyscy rozeszli się do komnat, żeby przebrać w coś wygodnego... No i się zaczęło.
- Jeśli myślisz, że w czymś takim pójdę na stypę to ci już mózg wyparował!- Wrzasku Ulryki nie da się pomylić z niczym, możesz mi wierzyć Pamiętniczku.
- Ulryś złotko...
- I nie mów do mnie jakbyś był jakimś Mendelejewem! Złoto tanio teraz schodzi! Ach tak, ty mnie już nie kochasz, to było bardzo do przewidzenia! A mówiła matula, nie wiąż się z Ruskiem, bo skończysz w samotni!
- Nic takiego nie mówiłam!- Odezwał się głos Amandy z drugiej komnaty. Ekstra. Teraz to mamy głuchy telefon przez zamknięte drzwi.
- Jasne! Bierz jego stronę!- Ulryka popadła najwyraźniej w furię, ale wszystko nagle jakoś zamilkło. Dziwne, dziwne.
Wyszłam w swoim nowym worku po ziemniakach, pod ich drzwi i przypadkiem moje oczko znalazło się na wysokości dziurki od klucza. No tak, Iwan skutecznie zamknął buźkę żony namiętnym pocałunkiem. Też tak chcę T.T Dlaczego to jej kurna, zawsze trafia się facet, który nawet ze śliwą pod okiem ją będzie wielbił?!
Koniec końców, siostrzenica na stypie się pojawiła, miód i wino piła. Nie wina nie. Ale nalewkę leczniczą.
A mnie ostatnio coś cofa od alkoholu. Od soczków i naleweczek dziadzia Włodzimierza z carstwa, też. Hm... szkoda, że nie cofa od nich mojego mężulka. BTW, co on robi dalej w Malborku?

Zbysiu jako, że popijawy przemóc nie mógł, chlał równo z Iwanem. No do piątego kieliszka. Bo dalej to tylko Felka wytrzymała. Ale też się nieźle chwiała.
- Wy tu tak w celibacie cały czas?- Zagadnęła Ulryka obejmując go ramieniem i stukając swoim kieliche z jego.
- Uhm...- Wymamrotał tylko ten zbereźnik, odchylając lekko jej koszulę.- Deska.
Westchnął ciężko, patrząc mętnie do butelki z winem, która była na zakończeniu.
- Że co kurwa?!- Fela potrzebowała pełnej minuty, żeby załapać sens rozumowania zakonnika, po czym bez ostrzeżenia wymierzyła mu siarczysty policzek.- Ja ci kurwa dam deskę! Zdziczałeś już zupełnie wśród tych zamtuzów!
Wściekła wzięła butelkę czystego spirytusu i wylała go na łeb Ulryka. Po czym strzeliła oficjalnego focha z przytupem i melodyjką i polazła do komnaty. O dziwo Toris siedzący w kącie z Aldoną (uuu nowe tru love nam się w zamkowych murach robi <3) też szybko wybył.

Ogólnie to nad ranem przytomna byłam tylko ja i Iwan, który cały czas pił równo. Ulryka spała oparta o jego klatkę piersiową i kurna muszę przyznać że to był uroczy obrazek.
- Idźże już Danuszka.- Machnął tylko na mnie rozglądając się po pobojowisku. Zawsze lubiłam jak zmiękczał moje imię. Ale to wina języka, a nie żadnych uprzywilejowań =.="
No to poszłam, spisać wszystko dokładnie, tak jako rzecze Gall Anonim spod piątki w Jarocinie. Hm... A może kiedyś zostawię ten pamiętniczek dla potomnych i będę dzięki niemu sławna?

* Szafa- Miejsce zamknięcia siostrzenicy von Jungingen przez "nieznanych sprawców" (czyt. Ulryka i Laurę doprowadzonych do białej gorączki przez ciążowe humory), mająca cztery nogi, dwie pary drzwi, kłódkę i dziurę po wściekłych kopniakach Ulryki. Ewenement na skalę europejską, made in chińskie terytoria zależne.

Wpis by Ulryka (DollMaster)


Wracamy z nowym blogiem, nowym szablonem i przełomem w pamiętniczku :D. Możecie nas zabić, miała być krótka przerwa a tutaj wrzesień. No ale najpierw weny a potem czasu brak. No cóż :D mimo wszystko mamy nadzieję, że jakoś uda się was udobruchać kolejną dawką humoru, jaką zaserwuje wam nasza kochana i słodka Danusia
inżoj i takie tam xD
Pozdrawiają was i korzą się w ukłonach Suzan & Ulryka


Głosuj (0)

Suzan 19:36:47 8/09/2011 [komentarzy 2] Skomentuj, ale kleksa nie zostaw!


Szablon wykonany przez DollMaster i jej organizację Verkko specjalnie dla tego bloga.
Pani na szablonie: stąd